W dobie internetu prawie każde przedsiębiorstwo ma swoją własną stronę internetową — nieważne, czy jest to mały, jednoosobowy biznes czy ogromna korporacja. Oczywiście, jeśli firma działa tylko na terenie Polski, strona ta zwykle jest przedstawiona tylko w języku polskim. Wydaje się to logiczne, ale czy na pewno tłumaczenie strony na inne języki jest takie bezsensowne? Potwierdzają to ekspaci, bezlitośnie łamiąc za pomocą swoich portfeli złe nawyki polskich przedsiębiorstw.

ekspaci kryzys demograficzny jak reagować na niż demograficzny mniej chętnych na studia demograficzna katastrofa liczba klientów banków wyniki 2017 jak zwiększyć zyski rynek gastronomiczny w polsce jak przyciągnąć klientów

Wystarczy strona internetowa w języku polskim (no dobra — może jeszcze angielskim!)

Z tym stwierdzeniem muszę stanowczo się nie zgodzić.
Dlaczego? Otóż według resortu pracy w samym roku 2016 wydano ponad 123 tysiące zezwoleń na stałą pracę[1] (z czego 83% Ukraińcom) co jest liczbą 2 razy większą niż rok wcześniej. Dochodzi do tego oczywiście jeszcze większa liczba zezwoleń na pracę sezonową i statystyki te rosną z roku na rok.

Nie są to także tylko ludzie, którym nie powodziło się w ich kraju. Na bogatszych osiedlach większych miast mieszka wielu biznesmenów z całego świata, którzy przyjechali do Polski, aby kierować filiami ich korporacji znajdujących się w naszym kraju.
Oczywiście niektórzy z nich całkiem sprawnie mówią po polsku i co za tym idzie — potrafią korzystać z polskich stron internetowych.

Jest jednak dobry powód, dla którego warto mieć stronę internetową w ich języku.

Mimo tego, że potrafią oni posługiwać się językiem polskim, nie jest to ich język ojczysty. Każdy, kto zna przynajmniej jeden język obcy wie, że nawet jeśli zna go wyśmienicie, to nadal myśli w swoim języku ojczystym. Dużo bardziej będzie do niego przemawiała strona, na której będzie się czuł jak w domu i będzie pewniejszy wszystkich informacji. Nie będzie także musiał wkładać tyle wysiłku w ich odszyfrowywanie. Według wielu badań jest to czynnik, który może w wielkim stopniu przyczynić się do wyboru Ciebie nad Twoją konkurencją.

Co do zwykłych ludzi, którzy szukają pracy w Polsce, to czynnik ten będzie jeszcze ważniejszy. Wielu z nich dopiero zaczyna uczyć się polskiego i szukając fryzjera albo restauracji nie będą wpisywali do Google polskich haseł, lecz zapytania w swoim rodzimym języku lub ewentualnie w języku angielskim. Jeśli chociażby twoja strona startowa będzie miała opcję innego języka, to już obcokrajowiec będzie świadomy, czym się zajmujesz i gdzie cię znaleźć, a to już ogromna przewaga nad Twoją konkurencją, która prawdopodobnie w ogóle nie zostanie wzięta pod uwagę (por.: tłumaczenia SEO).

Strona internetowa w wielu językach zapewni Ci wielką przewagę nad konkurencją. Przynajmniej jeśli chodzi o klientów z zagranicy. Język angielski to minimum.
Przetłumaczenie strony na sam język angielski może dać świetne rezultaty, gdyż każdy odwiedzający Polskę biznesmen lub turysta będzie w stanie łatwo znaleźć to, czego potrzebuje. W końcu po co miałby uczyć się języka polskiego, gdy będzie przebywał w naszym kraju tylko tydzień lub dwa?

Szacuje się, że 72% surfuje prawie wyłącznie po stronach w ojczystym języku. Znaczniej chętniej kupią produkt, jeśli informacja będzie dostępna w ich języku. Dla ok. 60% z nich jest to ważniejsze niż cena[2].

Pierwsze jaskółki?

Operator Play (firma P4 Sp. z o.o.) nie zwlekał i zaczął ostro walczyć o osoby, które przybywają do nas z Ukrainy. Nie dość, że przetłumaczyli swój serwis internetowy na język ukraiński, to jeszcze reklamują się za pomocą najpopularniejszego ukraińskiego zespołu „Okean Elzy”.
Ponadto na lotniskach itd. możesz zobaczyć reklamy, na których Play wita Ukraińców w ich rodzimym języku. Jak myślisz — kogo wybiorą, zakładając nowy numer w Polsce?

Kto zachęca do zakupu, a kogo ekspaci raczej omijają szerokim łukiem

Polski segment Internetu nadal pozostaje zamknięty na ekspatów (i w dużym stopniu na osoby niepolskojęzyczne), a to znaczy, że nadal nie zauważa oczywistych korzyści biznesowych.
Parę przykładów.

Operatorzy komórkowi w Polsce. Ciężko jest stwierdzić, ile w tym polityki CSR, a ile krótkowzroczności, lecz fakt pozostaje faktem — łatwiej jest znaleźć zakładkę „Tłumacz języka migowego” oraz skromny landing „English for visitors” (pisany bardziej pod inwestorów niż klientów) niż obcojęzyczne wersje strony.
Chlubnym wyjątkiem jest wspomniana już sieć Play. Lokalizacja marki i tłumaczenie oferty na język ukraiński na pewno opłaciło się z nawiązką :) Z ww. powodu jest to jedyna sieć, którą kojarzą i do której przyzwyczajają się ekspaci po przyjeździe do Polski. I z którą raczej już nie zamierzają się rozstać.

Sektor bankowy. Od kilku lat standardem staje się choćby okrojona wersja angielska, jednak przeznaczenie kilkudziesięciu tysięcy złotych na pozyskanie setek tysięcy nowych klientów polskie banki uznają za nieopłacalne. Na pewno „lepszym” pomysłem jest zasypywanie tonami reklam przesyconych polskojęzycznych klientów.
Na pochwałę zasługuje infolinia banku BZ WBK w języku hiszpańskim oraz ukraińskim. Pytanie tylko, czy trafi na nią ktoś niewładający językiem polskim… A przecież tłumaczenie stron internetowych ma na celu również wyższą ich pozycję w Internecie!

Uczelnie wyższe. Podobnie jak banki, uczelnie wyższe narzekają, że jest coraz mniej chętnych na studia. Katastrofa demograficzna sama raczej się nie rozwiąże, natomiast pozyskanie kandydatów na studia jest proste jak bułka z masłem. Uczelnie świecą pustkami, niż demograficzny zmiótł swego czasu wiele wszechnic, w tym Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Wańkowicza, znikają całe wydziały.
Podczas gdy jedne uczelnie się zamykają, inne znacznie zwiększyły obroty. Oczywiście dzięki studentom zagranicznym, w tym ekspatom.

Branża gastronomiczna. Tutaj niestety również bez niespodzianek. Najdroższe i naprawdę luksusowe restauracje w Polsce, takie jak Atelier Amaro, Concept 13, Belvedere czy Wierzynek posiadają najwyżej anglojęzyczne wersje swoich stron, w tym menu.
Tymczasem zagraniczni turyści i ekspaci są zachwyceni faktem, że udało im się przypadkowo natknąć na tak znakomite miejsca w Warszawie czy Krakowie.

Un excellent étoilé Michelin . Un régal #atelieramaro #varsovie

A post shared by Charly Salvatore (@charlysalvator) on

Przewoźnicy. Polski bus. PKP Intercity.

Część mniejszych graczy, i to niezależnie od sektora usług, stawia na surowe tłumaczenie maszynowe, np. via widżety Google Translate. Takie treści nie indeksują się w wyszukiwarce i tylko szpecą stronę, gdyż wynik niech nawet tłumaczenia maszynowego, ale bez profesjonalnej postedycji jest zupełnie niesatysfakcjonujący dla osoby niewładającej językiem polskim.

Tyle narzekania na niż demograficzny, tymczasem ludzie rozważający migrację do Polski (nie wspominając o ekspatach) nie mogą otrzymać informacji we własnym języku. Ukraińców jest najwięcej, lecz patrząc np. na zezwolenia na pracę cudzoziemców widać, że dalej plasują się Białoruś, Mołdawia, Indie i Chiny. O ile na Indiach firma jeszcze może „zaoszczędzić”, o tyle profesjonalna lokalizacja (tłumaczenie) strony na język rosyjski, rumuński oraz chiński stanowi najtańszy sposób na bierne pozyskiwanie nowych „leadów”.
No i należy pamiętać, że spory odsetek ekspatów to obywatele innych krajów UE. Poza językiem angielskim bardzo wysoki jest udział m.in. języka hiszpańskiego.

Porada od ekspata — zainwestuj w lokalizację swojej witryny firmowej

Inwestycja w profesjonalne tłumaczenie strony pomoże Ci zyskać dostęp do ogromnej, wcześniej niedostępnej bazy klientów i na pewno zwraca się z nawiązką.
Z roku na rok baza ta będzie stawała się coraz większa. Niestety ci, którzy nie podejmą zawczasu odpowiednich kroków, nie zrealizują już swojego pełnego potencjału.

[1] Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej: Informacja nt. zatrudniania cudzoziemców w Polsce (aktualizacja: 30 grudnia 2016 r.)
[2] Commonsense Advisory: Survey of 3,000 Online Shoppers Across 10 Countries Finds that 60% Rarely or Never Buy from English-only Websites.

Tłumacz albo giń: jak ekspaci wymuszają na polskich firmach wielojęzyczne strony internetowe
Ocena: 5 (100%) na podstawie 26 ocen(y).

  • Maciej Wowra

    Z punktu widzenia webmastera sprawa prosta – chcesz czy nie, tłumaczenie trzeba zamówić. Przełożenie na ruch na stronie jest konkretne i z tego względu przynajmniej wersja angielska musi powstać.
    Chciałoby się tylko, żeby przybysze się integrowali i nie było potrzeby tworzenia stron w dziesiątkach języków.

Rozmiar
Kontrast