Praca tłumacza nie należy do najłatwiejszych, ale też i nie można jej nazwać katorżniczą. Nie mniej jednak zdarzają się przypadki, w których proces tłumaczenia jest tak trudny, że w zasadzie można go porównać do łupania kamieni. Czasem nawet, ze względu na specyfikę języka,  tłumaczenie jest po prostu niemożliwe. Poniżej opisanych zostanie kilka słów, które są unikalne dla swojego języka i budzą frustrację ludzi, którym przyszło się z nimi zmagać. Z drugiej strony jednak, są to piękne słowa, których warto używać, bo po prostu dodają uroku tymże językom.

Power_of_Words_by_Antonio_Litterio2

Jednym z takich zwrotów jest japońskie słowo komorebi, które określa zjawisko, w którym to promienie słońca przechodzą przez liście drzew. Z pewnością nie jeden z nas często spoglądał w niebo, delektując się promykami słońca przechodzącymi prze konary wysokich drzew. Jest to bardzo przyjemne i relaksujące zjawisko, jednak nikt raczej nie zastanawia się jaką ma nazwę. Nikt poza Japończykami, którzy stwierdzili, że coś tak pięknego zasługuje na to, by zostać w jakiś sposób nazwane. Tak też powstało komorebi, które dzięki temu, z bardzo relaksującego zjawiska stało się jednym z tłumaczeniowych koszmarów.

Podobnie rzecz ma się z niemieckim słowem waldeinsamkeit, które oznacza uczucie osamotnienia pośród drzew, swego rodzaju jednania się z naturą. Jest to zjawisko na tyle interesujące, że Ralph Waldo Emerson poświęcił mu nawet jedno ze swoich dzieł, które nosi właśnie taki tytuł. Niestety i on także nie zdobył się na próbę przetłumaczenia tego słowa, ale za to pięknie opisał jego znaczenie.

Każdy z nas zna osobę, która uwielbia pytać. Zadaje wciąż nowe pytania, zaspokajając zapewne swoje nieodparte pragnienie zdobycia nowych informacji. Przez swoją dociekliwość staje się wręcz irytująca, a ilość zadawanych pytań przerasta nasze możliwości. W naszym języku istnieje co prawda kilka wulgarnych słów, które opisują nasz stan ducha podczas rozmowy z taką osobą, jednak już taki delikwent nie ma przypisanego określenia (czasem ma, ale nie nadaje się do publikacji). W języku rosyjskim natomiast taka osoba to po prostu poczemuczka. Prawda, że ładnie?

Kolejne słowa, których nie da się przełożyć na języki obce dotyczą mieszkańców południa Europy. Dla nich posiłki to jedne z najważniejszych pozycji podczas każdego dnia. Włosi czy Hiszpanie znani są z celebracji każdego obiadu czy kolacji, a nawet porannej kawy. Wykorzystują posiłki nie tylko jako sposób zaspokojenia apetytu, ale też jako znakomitą okazję do rozmów, wymiany poglądów i ogólnie do socjalizacji. Mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego mają nawet specjalne określenie na czas poświęcony na rozmowę z osobą, która towarzyszyła nam podczas kolacji. Nazywają to sobremesa, co już samo w sobie brzmi apetycznie. Niestety nie dla osób zajmujących się tłumaczeniem z języka hiszpańskiego. Ich raczej apetytu pozbawia.

Na koniec, pozostając jednak w klimatach południowych, kolejne słówko związane z posiłkami. Otóż Włosi, słynący z tego, że z lubością spożywają w kieliszkach różne trunki, wymyślili nawet nazwę dla śladów, pozostawianych przez te kieliszki na stole. Culaccino bo o nich mowa, są zmorą nie tylko tłumaczy, ale także i gospodyń domowych, które muszą z owymi kółeczkami walczyć. No ale po wypiciu dobrego wina, nawet walka z culaccino nie jest wyzwaniem. Nawet dla tłumacza.

5/5 - (3 votes)